Przemyślałam sprawę i notki będą się pojawiać we wtorki i czwartki, zaczynając od dzisiaj. A tematem dzisiejszego postu będzie oczko kolorowe.
Zaczynamy od szkicu. Który robimy delikatnie a następnie poprawiamy kredką.
Uwaga! Jeśli macie zamiar rysować makijaż oka oszczędźcie sobie teraz cieniowanie powiek, ja o tym zapomniałam i wyszło jak wyszło. Powieki: robimy kremowy podkład, pierwsze bardziej rozległe cienie zaznaczamy delikatnie pomarańczowym i pogłębiamy miedzianym. Tęczówka: podkład jasny zielony i pomalowana źrenica.
Sorki za brak znaków.
Zaznaczamy na tęczówce ciemniejsze linie idące od źrenicy na zewnątrz do końca tęczówki.
Od zewnątrz kolorem ciemnozielonym robimy kreski bądź haczyki w tym samym kierunku co pokazywałam. Tak by między granicą tęczówki a źrenic została smuga.
Cień pogłębiamy a na środek dodajemy cytrynowego żółtego. Zacieramy także granicę białych refleksów.
Rysuję makijaż oka zaczynając od lekkiego podkładu kolorem zielonym na całą górną powiekę i początek dolnej. (Ciężko to się robi kiedy pod spodem mam pomarańczowy.) Rysuję niebieską kreskę i delikatnie cieniuję od nie je na zewnątrz.
Cieniujemy białko. Trochę czarną kredką trochę kremową. Dorysowywujemy rzęsy i drugi kolor na powiekach. Delikatnie na niego wjeżdżając.
Mam nadzieję że wszystko jasne. Jeśli nie proszę pytać w komentarzach w miarę możliwości odpowiem.
Siemanko! Znowu obiecywałam sobie że będę systematyczna i znowu mi nie wyszło! No cóż. Nie mam dużo chęci żeby pisać po części dlatego że (teoretycznie) powinnam się uczyć. A poza tym zaczęłam 2 portrety i znowu nie wiem kiedy je skończę. Wczoraj i przedwczoraj malowałam akwarelkami. Nie tylko dlatego że mam do skończenia pracę na plastykę. Poza tym wydaje mi się że pani zrobił się oschła w stosunku do mnie. Ale co mi tam. Zresztą moja intuicja i tak najpewniej mnie zwodzi. Zrozumiałam też, że żeby nauczyć się malować nie starczy czytać i mieć mnóstwo zapału trzeba tylko solidnie ćwiczyć. No bo praktyka czyni mistrza. Tak i po 12 przeżytych latach dopiero teraz do tego doszłam!
Ale jestem tępa. Nie ważne. W każdym razie postanowiłam przez wakacje obrabować sklep plastycznych. Nie żeby mi czegoś brakowało ale zamierzam wypróbować różne techniki. Na pewno zafunduję sobie kredki, sepie, węgle, pastele itp... Jakieś dobre pędzle. Nie będę wymieniać a w gimnazjum zamierzam postawić przede wszystkim na rysunek i malarstwo dopiero potem resztę zajęć. I niech się dzieje co chce.
Teraz zdjęcia:
Włosy-może nie są idealne ale mnie sie podobają.
Spoko oko. A tak na serio to do bani! Muszę ćwiczyć akwarelki!
Maziaje!
Serduszko dla wszystkich czytelników i nie tylko.
Mam pytanie czy nos jest chociaż odrobinę podobny do nosa?
A teraz prace na plastykę. Piszcie które ładniejsze.
A.
To akurat plakatówki.
B.
Drugie zdecydowanie ładniejsze tamte jest bleee... Do napisania!
Taaa.. Ja zabiegana czasu podczas majówki nie znalazła.Nie... Nie byłam zabiegana. W sumie nic specjalnego się nie działo. Rysować zaczęłam dopiero dzisiaj. Uczyć się nie uczyłam. Czytać nie czytałam. Wyjeżdżać nie wyjechałam. Więc... tak w domu siedzę . No byłam na urodzinach czteroletniej kuzynki. I to jedyny mój wypad. No chyba że jeszcze liczyć to że dzisiaj poszłam do kościoła.
Najpierw taka powtórka.
Nie mam właściwie co tłumaczyć. Może kiedy indziej. Piszcie czy wystarczy czy mam to opisać.
A teraz przejdziemy do ciemnego sweterka. Omówię tu fałdki i jednocześni ciemny właściwie czarny element.
Jak coś to to jest ręka a po lewej część swetra którą będziemy robić. Dalej jest twarz ale to nieistotne.
Zaczynamy od podkładu najpierw ołówkiem F (ja robię to starym H jest mi wygodniej). Robimy to dokładnie. Trzymając ołówek pod małym kątem i malując bokiem. Poprawiłam jeszcze kontury żeby były bardziej widoczne i żeby nie wyjeżdżać poza granicę ołówkiem na jasne części.
Ponieważ ten sweter jest ciemny to i podkład musi być ciemniejszy. Wzięłam ołówek B3 i zamalowałam całość Tak jak już mówiłam rysując większe powierzchnie rysujemy bokiem. Ołówek przyciskałam mocniej by był ciemny odcień. To jest cały podkład.
Ołówkiem 4B zaznaczyłam pierwsze cienie i zagięcia kierując się zdjęciem. Jeśli materiał ma lekką fakturę pozostaje tak jak jest jeśli jest bardziej gładki możemy go delikatnie rozetrzeć i ogólnie robić to z większą precyzją.
Dodałam cienie. I zaczęłam delikatnie przechodzić między odcieniem podkłady a zagięć które dodałam. W czym nic nie rozmazywałam.
Cienie pogłębiłam ołówkiem 5B .
Na koniec w jaśniejszych miejscach wytarłam punkty gumką do mazania.
Teraz mam jeszcze 2 skończone rysunki.
Pieguska
Kropelka
Wiem woda kompletnie nie wyszła.
Pieguska
Kropelka
A teraz piosenka która ostatnio mi się nie podobała ale teraz.
Nauka. Temat dosyć nie przyjemny. No ale trudno. Chciałam się was zapytać ile z was ma dobre oceny i jak dużo się uczycie. Jestem dopiero w 6 klasie więc nie jest źle ale i tak połowa klasy ma słabe oceny. Więc od czego zależy skuteczność nauki? Ile z piątkowiczów ma po prostu pamięć fotograficzną. Ilu po prostu się uczy? Na pewno macie tak że zanim usiądziecie do nauki chcecie to jak najbardziej odwlec. Że wystarczy nam chwila nie uwagi by już się rozproszyć. Siadamy czytamy i chociażby dzwoni przyjaciółka ilu z nas powie Sorki nie mogę gadać. Zadzwoń za pół godziny. ? Albo do stajecie eska i od razu na niego odpisujecie? Potem to jeszcze gorzej jest się skupić na nauce czekając na kolejnego eska.
Albo leci w telewizji film poświęcony przyrodzie i to akurat z tego tematu który omawiamy. Ale jednocześnie leci jakaś głupota. Ilu wybierze dokument? Powiedzmy jeszcze że mamy film na płytce z tego tematu co mamy jutro kartkówkę. Ilu go obejrzy a ilu sięgnie po książkę. Oczywiście wybierzemy film. Bo jest chociaż trochę bardziej interesujący niż tekst z podręcznika. W dodatku film będziemy chłonąć oczami. I sprawi nam większą przyjemność oglądać barwne widoki, lub zwierzęta niż ich opisy.
Teraz jak się uczyć by ta praca była skuteczna? Trzeba tę naukę przerobić tak by sprawiała nam jakąkolwiek przyjemność. Przeróbcie dłużącą się w nieskończoność notatkę lub temat z podręcznika w krótką i treściwą formę. By nie trzeba było jej długo czytać. Można wtedy też rozwinąć kreatywność. Po drugie trzeba sprawić by była kolorowa. Czyli w ruch muszą iść kredki, mazaki, cienkopisy. Nie którym i tak będzie się to dłużyć. Nie wiem. Niech ktoś kto lubi rysować spróbuje całość przedstawić w kolejnych rysunkach. Niech humanista spróbuje zrobić opowiadanie albo coś zrymować. NOTATKA MUSI BYĆ KOLOROWA, ŚMIESZNA, I DOSTOSOWANA DO NAS!
To jest notatka z zeszytu. Nudna i sztywna. W dodatku pisana na w pośpiechu.
A to jest moja notatka zrobiona dla siebie w domu. Zwieńczona kolorowymi liniami, strzałkami i różnymi drobiazgami. Tekst ma swoje miejsce i nie jest ściśnięty. W dodatku jest kolorowo.
Notatka z przyrody o wszechświecie no a do tego kosmonautka i kosmitka:
Po pierwsze od razu widać czyja jest notatka, i patrząc na takie kolorowe coś od razu przyjemniej jest się uczyć. Kolejną zaletą takich notatek jest to że nie musisz szukać strona po stronie czegoś w podręczniku bo wszystko co jest potrzebne masz od razu wypisane. Do tego notatki te można zbierać i przed no chociażby testem gimnazjalnym można je wyciągnąć i wszystko powtórzyć.