Zacznę od wtorku. We wtorek była szkolna wycieczka do Warszawy. Jak zwykle. Byliśmy na Zamku Królewskim Nie wiem co gadała o nim pani przewodnik ale wiem że ukręciłam sobie szyję. No bo na suficie były takie ładne malowidła. Poza tym podobało mi się połączenie złota i mięty bądź pistacji (już nie pamiętam). Najbardziej w zamku podobały mi się jednak schody. Schody z białego marmuru delikatnie ozdobione złotem. Szedł po nich granatowy dywan ze złotem na końcach i przytrzymany złotymi pałkami. I jeśli będę miała kiedyś willę (ach te marzenia) to zrobię sobie schody z czarnego marmuru i czerwony dywan! XD
Potem był wczesny obiad. Kiedy to dostałam z Ewką głupawki. Spędziłam na piciu 1 szejka całą godzinę! No prawie. A Ewa była w swoim pierwszym empiku. (Oklaski!) Potem był stadion narodowy. Z kąd zapamiętałam miliony schodów! Na koniec musical Metro w studiu Buffo. Ciekawe. Ale... Eeee nie umiem tego opisać. Na koniec KFC i powrót do domu.
Środa.
W środę byłam na rowerach i to chyba w skrócie tyle. A i kupiłam sobie kapelusz. (Zdjęcie dam w kolejnej notce). O i wyglądałam co najmniej dziwnie kiedy szłam przez miasto z kluczami francuskimi. XD
Czwartek.
W czwartek znowu byłam w Warszawie! Świetnie -,- Jechałam ze szkołą po dyplomy lauretów. ~,~ A wracając koledzy robili se dowcipy prez telefon. Ci to mają rozrywki!
Piątek.
Eeem. Byłam na zajęciach rowerem i się wywaliłam mam ranę na palcach Siniaka na łydce i na brzychu. Ale nic nie złamałam ani nie uderzyłam się w nic głową.
Sobota.
Doczytałam kolejną książkę.Grabiłam podwórko u babci. Byłam w swoim lesie by znać granicę i rozpaliliśmy ognisko.
Niedziela.
Zaczęłam czytać nową książkę. Czytałam czytanie w kościele. Zjadłam kebaba no i próbowałam odrobić matmę ale ciut się zdenerwowałam i dlatego włączyłam kompa.
To by było na tyle. Mam jeszcze do was pytanie. Jaki chcielibyście tutorial. Jeśli nie będzie propozycji wymyślę własny temat. Wszystkie zdjęcia dodam jutro.
xoxo
Olijka